24 grudnia 2025

„Z pierwszej piłki” – czy możliwe jest odbudowanie drużyny po tragedii?

„Z pierwszej piłki” to pierwsza powieść dotycząca piłki nożnej, którą udało mi się przeczytać. Dodatkowo jest to najgrubsza książka, jaką napisał Remigiusz Mróz. Autor dość odważnie sięgnął do tematyki, którą rzadko się widuje w księgarniach.

Rewera Opole była fenomenem w polskiej lidze, ale doszło do wielkiej tragedii. W wypadku zginęła większość zawodników oraz trener. Drużynę ma odbudować szkoleniowiec, który dostał ostatnią szansę w swoim zawodowym życiu. Dostrzega on jedyną szansę w młodym chłopaku, którego ściąga prosto z… podwórka. Czy talent młodziana obroni się w ligowej rzeczywistości? Czy skrywany mroczny sekret jego rodziny wyjdzie na jaw?

Akcja książki zaczyna się po wspomnianej wyżej tragedii. Rewera Opole jest w dużych opałach i musi odbudować drużynę. W składzie zostali rezerwowi piłkarze i dochodzi część graczy, która nie miała miejsca w innych klubach. Trenerem zostaje Witek Krygier, dla którego to jest ostatnia szansa w poważnej piłce. Wcześniej był zwalniany z innych klubów, ale dla drużyny ze swojego miasta zrobi wszystko. Staje on przed niezwykle trudnym zadaniem odbudowania zespołu.

Podczas oglądania podwórkowego meczu dostrzega on niezwykłego chłopaka – Adama Benhardta. Witek od razu widzi w nim nadzieję dla Rewery, ale nie tak łatwo jest przekonać chłopaka do zawodowej gry. Okazuje się, że za młodym stoi mroczna przeszłość jego rodziny.

W końcu udaje się przekonać Adama do gry. Zostaje nowym zawodnikiem Rewery. Nie wszyscy wierzą w to, że jego talent tak od razu zabłyśnie w najwyższej lidze w Polsce. Czy faktycznie Benhardt odmieni oblicze opolskiej drużyny? Czy mroczna przeszłość nie da o sobie znać?

Remigiusz Mróz sięgnął po bardzo ciekawy temat. Napisał książkę, która nieco opiera się na przeszłości. Niestety w historii piłki nożnej dochodziło do takich tragedii, w których ginęła niemal cała drużyna. I jeden z najpopularniejszych autorów w Polsce wykorzystał to w swojej książce. 

Pod kątem piłkarskim czytało mi się ją dobrze, choć można zarzucić tutaj zbyt bujną wyobraźnię dotyczącą tego, co dzieje się na murawie. Mnie to bardzo nie przeszkadzało, choć też kilka razy wyczułem, w jaką stronę Mróz może pokierować swoją powieść. Oprócz stricte piłkarskiego wątku, mamy tutaj też dwa wątki kryminalne. Są one nieco na bocznym torze, a dopiero z biegiem powieści zaczynają wychodzić coraz bardziej.

I szczerze mówiąc, tak do końca nie zrozumiałem zakończenia, w którym to te wątki kryminalne wychodzą na światło dzienne. Odniosłem wrażenie, że akcja piłkarska szła swoim torem, a inne sprawy swoimi. Kiedy jednak autor zdecydował się na to, że wszystkie wątki muszą się spotkać, to z całości wyszła bardzo dziwna końcówka.

„Z pierwszej piłki” to dobra piłkarska powieść, choć nieco za bardzo przekoloryzowana. Mam też wrażenie, że Mróz nieco się pogubił z niektórymi wątkami. Część chciał razem domknąć pod koniec książki, a część porzucił lub o nich zapomniał. Całościowo to nie jest zła pozycja, ale też niewybitna. Nie każdemu przypasuje piłkarska opowieść, więc to nie jest książka dla wszystkich fanów autora.

Moja ocena: 6,0/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz