Literatura grozy ma różne postacie. Możemy w niej natrafić na krwawe powieści, przerażające stwory czy inne legendarne postacie, jak choćby Dracula. Książki z tego gatunku mogą również straszyć czytelników w inny sposób.
Jozef Karika w swojej książce zawarł relację spotkanego człowieka, który chciał opowiedzieć swoją historię pisarzowi. Igor pracuje przy rozbiórce pewnego budynku. Pewnego dnia odkrywa on sejf, a w nim znajduje tajemnicze nagrania. Z nich wynika, że w przeszłości był tu szpital psychiatryczny, a jeden z jego pacjentów był nagrywany przy rozmowach z lekarzami. Pacjent przeszedł jakąś traumę, która doprowadziła go do szaleństwa. Wszystko stało się na Trybeczu.
Igor wykorzystuje swój blog i tworzy posty dotyczące tajemnicy Trybecza. To przyciąga zwolenników i sceptyków różnych teorii. Po pewnym czasie Igorowi udaje się skonfrontować obie strony, a finałem tego wszystkiego jest wyprawa na to niby niczym się niewyróżniające pasmo górskie. Jednak nikt z członków grupy nie zdaje sobie sprawy z tego, na co może tam trafić. I co może czyhać na nieświadomych śmiałków.
Czy wydarzenia na Trybeczu to tylko fejk? A może faktycznie jest coś w tym paśmie górskim, co może doprowadzić ludzi do szaleństwa?
„Szczelina” to bardzo ciekawie skonstruowany horror. Jozef Karika stopniowo zaprasza czytelnika w coraz mroczniejsze tajemnice związane z pasmem górskim Trybecz. Dostajemy na początek sporo informacji wraz z kolejnymi odsłuchanymi taśmami. Co ciekawe, sam autor wrzuca do swojej książki dość sporo odnośników do przeróżnych wydarzeń, związanych właśnie z Trybeczem. Pisarz sam nam daje źródła informacji, a czytelnik niemal od początku powieści ma możliwość sprawdzić samemu i zastanowić się nad tym wszystkim.
Jak to w literaturze grozy, atmosfera jest budowana stopniowo, po kolei. Kiedy wreszcie dochodzi do wyprawy, to każdy ma w głowie to, że coś się będzie musiało tutaj stać. Czekamy tylko na jakiś impuls, straszaka, a może stworzenie czy obcych. Kiedy przychodzi moment kulminacyjny, to zapewne mało kto spodziewa się tego, co przytrafia się całej grupie. Karika mistrzowsko buduje atmosferę grozy i potrafi uderzyć w czytelnika mocno. Świetnie jest przedstawione to, jak bardzo to miejsce miesza w głowie bohaterom. Zresztą nie tylko im, bo momentami i czytelnik może mieć istny mętlik w swojej głowie.
Autor opisami wydarzeń i jednocześnie niedopowiedzeń mistrzowsko buduje grozę i oddziałuje mocno na czytelnika. Pod tym względem „Szczelina” to majstersztyk. Nie znajdziemy tutaj brutalnych opisów, morza krwi itp. Za to samymi opisami, wyrazami, literkami Karika atakuje czytelnika i wprowadza do jego umysłów grozę i miesza mu w głowie. Sami zaczynamy się gubić i nie wiemy, co jest prawdą, a co złudzeniem.
To jest naprawdę bardzo dobra książka. Świetnie napisana, a znajduję w niej w zasadzie tylko jedną wadę. Nieco przedłużony i nudny fragment znajduje się w niej po przesłuchaniu nagrań. Wtedy pojawia się blog Igora i sporo rozmów sceptyków i zwolenników różnych teorii. Można było ten fragment skrócić, bo niepotrzebnie się dłużył.
„Szczelina” to książka dla fanów grozy, którzy lubią dobrze zbudowany klimat i lubią pracować wyobraźnią przy niekoniecznie wielu opisach zdarzeń. To dobra pozycja dla osób, które chcą zacząć przygodę z tym gatunkiem literackim. Nawet mimo to, że to powieść z górnej półki.
Moja ocena: 8,0/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz