17 grudnia 2025

„Dreszcz 2: Facet w czerni” – kolejna nietuzinkowa przygoda z Ryśkiem

W przypadku tej książki znowu nie mogę być w pełni obiektywny. Kolejny raz Jakub Ćwiek trafił idealnie w moją skalę (czarnego) humoru i świetnie się bawiłem, czytając drugi tom tej serii. „Dreszcz 2: Facet w czerni” to fantastyczna powieść, przy której znowu śmiałem się na głos.

Rysiek zaczyna czuć się coraz lepiej w życiu superbohatera. Nawet wydaje się, że z pomocą przyjaciół, uda się mu wyjść na prostą. Jednak zło nie śpi i znowu Dreszcz będzie musiał skonfrontować się z kolejnymi superzłoczyńcami.

W drugim tomie Dreszcz nie ma czasu na odpoczynek. Z pomocą Benjamina i Alojza, Rysiek zaczyna wieść naprawdę przyzwoite życie. A przy okazji może robić dobre rzeczy. Jednak ta dwójka to za mało, bo w Zwierzchowskim wciąż drzemie mocne brzmienie. To oznacza, że pojawi się również „przypał”.

Oprócz Dreszcza w samej Polsce pojawia się mnóstwo superbohaterów. A to oznacza powstanie Ligi Superbohaterów. Na Śląsku też ma taka powstać, ale Rysiek przeczuwa, że coś wisi w powietrzu. Oprócz różnego rodzaju bohaterów pojawiają się także złoczyńcy obdarzeni różnymi mocami. Tym razem Rysiek będzie musiał zmierzyć się m.in. z węglowymi zombie, Cieniem, Złożem, a nawet będzie musiał zmierzyć się z potężnymi mocami zakrzywiającymi czas.

W życiu superbohatera nie ma nudy, jest również miejsce na hard rock! Co to oznacza? Rysiek może spróbować wrócić do poważnego grania. Żeby nie było tak sielankowo, to Dreszcz będzie musiał zmierzyć się z poważnymi konsekwencjami bycia na świeczniku. Bo bohater też przyciąga do siebie zło i problemy…

„Dreszcz 2: Facet w czerni” to drugi tom przygód naszego superbohatera, przy którym bawiłem się naprawdę przednio. Jest równie mocny, co poprzedni tom. Jakub Ćwiek znowu jedzie po krawędzi i bardzo dobrze! Mamy tutaj znowu mocny, czarny humor. Co to oznacza? To samo, co w przypadku „Dreszcza” – albo znienawidzisz go z miejsca, albo będziesz się śmiać ze wszystkiego.

Kolejny tom znowu sprawił, że moje mięśnie policzkowe mocno się napracowały, a ucieszyło mnie niezmiernie to, że drugi tom nie zszedł poniżej wcześniejszego poziomu. A może nawet był większy? Poza sporą dawką humoru w tej książce mamy też poważniejszy fragment. Nie chcę zdradzać fabuły, ale mogę tylko dodać, że Rysiek będzie musiał się zmierzyć z czymś, czego nikt się nie spodziewał. Czymś, co może zachwiać jego pewność siebie i chęć do bycia dalej superbohaterem. Ten fragment autor też świetnie wkomponował w całą powieść.

Zdaje sobie sprawę z tego, że to nie jest książka dla każdego. Jest w niej użyty specyficzny humor i nie każdy złapie odpowiednią częstotliwość z Dreszczem. Dla mnie wciąż jest to topka i nie będę do końca obiektywny. Muszę przyznać, że autor trafił idealnie w moją linię czarnego humoru, dlatego znowu to zrobię w imię rocka!

Moja ocena: 10/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz