Stephen King to na pewno jeden z najlepszych pisarzy w historii. Osobiście mam do tego mistrza średnie podejście, bo zwykle strasznie psuł końcówki. Wcześniej czytałem jego horrory, teraz przyszedł czas na inny gatunek.
Billy Summers to były wojskowy snajper, weteran z Iraku. Po wyjściu z wojska został zabójcą na zlecenie. Ma jedną zasadę – likwiduje tylko złych ludzi. Po wielu latach i zleceniach myśli o przejściu na emeryturę. Ma wykonać ostatnie zlecenie i zniknąć. Jednak Billy czuje, że jest coś nie tak.
Jego celem ma być inny płatny zabójca, który wylądował w więzieniu. Billy ma wyczekać na odpowiedni moment, kiedy więzień zostanie przewieziony do sądu. Tylko to może potrwać kilka tygodni, a może nawet pół roku. W tym czasie Summers przywdziewa nową tożsamość i jako pisarz ma wmieszać się w tłum. Wykorzystuje „nową profesję” do podsumowania swojego życia. Zaczyna pisać książkę o sobie.
W ten sposób poznajemy lepiej Billy'ego i zaczynamy rozumieć, dlaczego stał się tym, kim jest. Poznajemy koszmar wojny w Iraku jego oczami. Wszystko zmierza do nieuniknionego dnia wykonania zlecenia, ale jeszcze sam Summers nie zdaje sobie sprawy, co stanie się i do czego zmusi go sytuacja po naciśnięciu spustu karabinu snajperskiego.
Bez wątpienia „Billy Summers” to powieść, przez którą się płynie. Stephen King kolejny raz pięknie posługuje się słowem, tworzy ciekawą historię bohatera oraz porusza się swobodnie po niemal wszystkich częściach książki.
Dużym plusem jest to, że nie można tej książki nazwać przegadaną. Praktycznie każdy fragment jest umiejętnie wykorzystany, bo autor stosuje płynne przejścia między aktualnymi wydarzeniami a wspomnieniami przeszłości Billy'ego. Tę powieść czyta się niezwykle szybko, jest bardzo wciągająca.
Minusem jest znowu sama końcówka, choć naprawdę ciekawie rozpisana i trzymającą przy czytaniu, ale zarazem mocno przewidywalna. Przeczuwamy od dłuższego czasu, co może stać się na końcu historii.
Stephen King stworzył naprawdę interesującą postać, a Billy dostał wspomnienia z misji w Iraku, a my dobrze pamiętamy tamte czasy. To nam w pewien sposób nieco urealnia bohatera fikcyjnej powieści.
Mimo tego, że znowu nieco rozczarował mnie King końcówką, to oceniam dobrze tę książkę.
Moja ocena: 7,5/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz