Czytając „Święto ognia”, dowiedziałem się, że Jakub Małecki potrafi pięknie pisać. Po przeczytaniu jego najnowszej książki – „Obiekty głębokiego nieba” – wiem, że potrafi on pisać przepięknie.
Sięgając po „Obiekty głębokiego nieba”, kompletnie nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać po najnowszej powieści Jakuba Małeckiego. Na tyle książki były tylko słowa: wszechświat, odwaga, przyciąganie, granice, ciało, bliskość, relacja. To mogło oznaczać wszystko, ale zdradzało tak niewiele. Sam też postaram się nie zdradzić za dużo z fabuły.
Janek i Iga to małżeństwo, które zna się praktycznie od dzieciństwa. Oboje pochodzą z tej samej małej wioski, a dzisiaj mieszkają w dużym mieście. Wydaje się, że toczą w miarę szczęśliwe życie. Jednak chcą w nie dodać coś nowego, poszukać czegoś zakazanego. Wchodzą w relacje z inną parą. Testują siebie, sprawdzają swoje granice i szukają jakiejś nowej relacji.
Jednocześnie przeszłość i rodzina nie dają o sobie zapomnieć. Ojciec Janka od lat cierpi na poważną chorobę. Teraz dodatkowo daje się we znaki byłej żonie (a matce Janka), co powoduje, że młodzi muszą interweniować i uspokajać Pawła. Przeszłości i nieznana przyszłość sprawia, że w świecie Janka i Igi dochodzi do konieczności podejmowania trudnych wyborów, podsumowywania swojej przeszłości oraz stawienia czoła drodze bez odwrotu.
„Obiekty głębokiego nieba” to głęboka powieść, która porusza czytelnika. Jakub Małecki zawiera w niej aspekty, które dotykają lub dotkną każdego z nas. Konieczność zmierzenia się z trudnymi wyborami, podsumowanie swojej przeszłości i głębokie zastanowienie się nad tym, co może przynieść przyszłość. Mnie mocno w tej książce dotknęły różnego rodzaju niedopowiedzenia. Z różnych rozmów bohaterów czasem dochodziło do jakiegoś ważnego wątku, który był niezakończony przez którąś ze stron. Co by było, gdyby jednak padły słowa, które mogłyby wpłynąć na później podjętą decyzję?
Z jednej strony autor niby nie odkrywa na nowo życia człowieka, ale takimi „standardowymi” sprawami ludzkimi w sposobie swojego stylu pisania potrafi naprawdę dotknąć czytelnika za samo serce. „Obiekty głębokiego nieba” to nie jest długa powieść, ale ta książka jest wystarczająca pod względem emocji i refleksji. To jest pozycja, która zostaje w czytelniku jeszcze na długo po tym, jak dochodzi do ostatniej strony.
Czy jest to książka doskonała? Nie, nie wydaje mi się. Jednak jest ona na tyle chwytająca za serce, że musiałem ją wysoko ocenić. Jedynie co, to może spodziewałem się nieco innego zakończenia. Trochę wydawało mi się ono nie do końca wykończone, jakby jeszcze mi czegoś brakowało. Ale parę akapitów wyżej napisałem o tym, że są tutaj niedopowiedzenia. I może właśnie ta powieść musiała się zakończyć takim małym niedopowiedzeniem.
Moja ocena: 9,0/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz