„Zbrodnie na lodowcu” to świetny kryminał, w którym stopniowo odkrywamy dawną rodzinną tajemnicę.
Tę książkę przeczytałam w ramach akcji 12 książek na 12 miesięcy. Kolejna pozycja z polecenia, która była naprawdę dobrą powieścią.
Akcja książki „Zbrodnie na lodowcu” dzieje się w Hiszpanii. Julian tyle, co rozstał się z dziewczyną. Chłopak długo nie rozpacza, bo spada na niego zaskakująca wiadomość. Został jedynym spadkobiercą Fernando Cucurelli, a odziedzicza po nim ziemię w El Chalten. To miasteczko, które leży w zimowej części Argentyny – Patagonii. Problem w tym, że nigdy o nim nie słyszał. Jego rodzice zataili przed nim informację o istnieniu wuja.
Julian decyduje się wyjechać do El Chalten. Na miejscu okazuje się, że tu nie chodzi tylko o ziemię. Zostaje spadkobiercą hotelu, który nie funkcjonuje prawie od 30 lat. W środku chłopak odkrywa zwłoki, które leżą tam od… 30 lat. Niedawno w lodowcu Patagonii odkryto dwa inne ciała, które mają zbieżne daty zgonów. Wychodzi na to, że Fernando Cucurella miał coś do ukrycia. Dodatkowo Julian otrzymuje dziwne pogróżki namawiające go do sprzedaży posiadłości i zostawieniu zagadki wuja.
Czy to Fernando jest sprawcą śmierci tych ludzi? Dlaczego rodzice ukrywali przed Julianem informację o wuju? Kto próbuje zastraszyć chłopaka? Kim są ludzie, którzy zginęli w Patagonii 30 lat temu?
Cristian Perfumo stworzył ciekawy kryminał, który oparty jest przede wszystkim na odkrywaniu tajemnicy rodziny Cucurella. Autor od początku buduje swoją książkę tak, że czytelnik wraz z Julianem chce odkrywać kolejne zagadki związane z wujem. Z każdą kolejną stroną odkrywamy jakieś fakty z życia zmarłego. Zastanawiające jest również zachowanie rodziców głównego bohatera, bo nie chcą oni za bardzo rozmawiać o Fernando.
„Zbrodnie na lodowcu” to na pewno nie jest mroczny thriller. Jeżeli ktoś oczekuje czegoś w tym stylu albo jakichś opisów wielu zbrodni, to tutaj tego nie znajdzie. Siłą tej książki jest aura tajemniczości, która stopniowo i powoli – niczym topniejący lodowiec – odkrywa tajemnicę Fernando Cucurelli i jego rodziny. Ta aura utrzymuje się niemal do końca powieści.
Sam finał jest trochę zaskakujący. Mamy kilka zwrotów akcji, choć nie ma tutaj typowego policyjnego śledztwa, jakiś makabrycznych zbrodni itp. Jednak sama tajemnica, która z czasem wypływa, może być wstrząsająca.
Argentyński pisarz stworzył ciekawą powieść, choć niekoniecznie musi być to pozycja dla fanów literatury kryminalnej. Jest to bardziej kryminalna opowieść. Wydaje mi się, że sama treść jest wciągająca i odkrycie rodzinnej tajemnicy trzyma przy powieści. Wadą może być to, że dla fanów mocnych kryminałów czy thrillerów może dziać się za mało. Tutaj bardziej odkrywamy przeszłość, niż zagłębiamy się np. w powstrzymaniu jakiegoś mordercy.
Moja ocena: 8,0/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz