„Hasi” to najnowsza książka Beaty Skrzypczak. Tym razem autorka zabiera nas w mroczniejsze klimaty. Akcja książki dzieje się na Śląsk na jednym z zapomnianych osiedli – Hasi. Zaczyna się na nim dziać coś dziwnego.
Książkę otrzymałem w ramach współpracy z wydawnictwem Vesper.
Hasi to jedno ze starych, zapomnianych śląskich osiedli górniczych. Kiedyś było miejscem tętniącym życiem, a dzisiaj jest miejscem obskurnym, pomijanym przez innych mieszkańców Katowic. To po prostu jedno z tych miejsc, w których łatwo wpaść w tarapaty. Z tym że tam wciąż żyją mieszkańcy, którzy nie chcą się bać.
Alicja jako dziecko przyjeżdżała w to miejsce w odwiedzinach do ciotki. Teraz po latach wraca tam i wraz z Piotrem, Hubertem i Gerdą chce odkryć, co tak przeraża wszystkich mieszkańców. O zmroku życie praktycznie zamiera na całym Hasi, a z cieni wychodzą rajzy. Nikt nie wie do końca, czy nocami przez osiedle przechodzą bandyci, czy może faktycznie dzieje się coś nadprzyrodzonego?
Kiedy kolejne osoby zaczynają znikać, nie ma czasu na bierność. Grupa przyjaciół musi spróbować odkryć to, co dzieje się w Hasi. Trop prowadzi do śląskich wierzeń i tego, co w przeszłości stało się z sąsiednią kopalnią. Czy uda się zakończyć koszmar mieszkańców?
„Hasi” to trzecia książka Beaty Skrzypczak, ale pierwsza w takich mroczniejszych klimatach. Dodatkowo autorka do swojej powieści użyła mitologii śląskiej. Dla mnie to coś nowego, bo pierwszy raz natrafiłem na powieść opierającą się o te konkretne wierzenie.
Sama powieść nieco długo się rozkręca. Na początku poznajemy głównych bohaterów oraz kilku kluczowych mieszkańców. Poznajemy atmosferę osiedla i tego, z czym muszą mierzyć się ludzie tam mieszkający. Fajny moment w tej powieści jest, kiedy pojawia się coraz więcej fragmentów śląskich wierzeń. Bardzo dobrze komponuje się to z powieścią i zaczyna zmierzać w coraz mroczniejszym oraz ciekawym kierunku.
W „Hasi” oprócz tego zapomnianego osiedla mamy ciekawy kontrast starego Śląska i próbie zachowania tradycji, a konieczności wejścia nowoczesności. Nie chce bardziej zdradzać tego fragmentu, bo musiałbym nieco więcej odkryć z fabuły, ale już będąc za połową powieści, dość jasno zaczyna się coś takiego objawiać między wierszami.
Na plus na pewno ta śląskość, choć mogłoby być tutaj więcej gwary (trochę było jej za mało), ciekawe historie bohaterów i na pewno kierunek, w którym cała powieść poszła w drugiej części, czyli była bardziej mroczna i jeszcze bardziej tajemnicza.
Na minus to ten przydługi początek. Wydaje mi się, że można było go nieco skrócić, bo przez to ta książka nieco się dłużyła. Trudno było też zrozumieć, o czym ona może być. Dopiero później akcja rozkręca się i czyta się przyjemniej.
Jak mi się podobały historię bohaterów, tak później mam wrażenie, że trochę późno zaczęli reagować na sytuacje, jaka zaczęła się dziać na osiedlu. Wydaje mi się, że lepiej byłoby, aby szybsza akcja książki ruszyła szybciej i nieco bardziej ożywiła bohaterów, którzy pokochali wręcz dyskutować na wszelkie tematy.
Zastanawiam się też nad tym, jaki gatunek najlepiej określa tę książkę? Myślę, że to jest mieszanka thrillera i grozy, bo chyba bezpośrednio na półce z horrorami bym jej nie umieszczał. Są tutaj opisy i fragmenty pasujące na horror, ale nie jest to stały punkt programu. Dlatego sam do końca nie wiem, czy można klasyfikować „Hasi” jako książkę grozy? Może bardziej pod nią pasuje thriller?
Choć częściowo domyśliłem się, co może się stać w finale, to ostatecznie końcówka była ciekawa i lekko zaskakująca. Podsumowując, „Hasi” to ciekawa książka, zawierająca wierzenia śląskie, mająca pewne wyraźne plusy i minusy. W momencie rozkręcenia się akcji trudno ją porzucić przy czytaniu. Jeżeli przetrwacie początek i wczujecie się w klimat górniczego osiedla, to będziecie się tutaj dobrze bawić.
Moja ocena: 7,5/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz