22 lipca 2026

„Thunderhead”, czyli dało się wyciągnąć coś więcej z tej serii

Po przeczytaniu „Kosiarzy” zastanawiałem się, czy warto sięgnąć po kontynuację tej serii. „Thunderhead” dość szybko przekonał mnie, że jednak Neal Shusterman potrafi pisać ciekawie, a stworzony przez niego świat już nie był taki „cukierkowy”.

Citra i Rowan zostają kosiarzami, choć pełnoprawnym jest tylko dziewczyna. Chłopak jest wyrzutkiem, który działa jako mroczny mściciel. Oboje wiedzą, że Kosodom jest zepsuty i mają swoje pomysły na jego naprawę. Nie wiedzą tylko tego, że na nich czai się coś, co może mieć większy wpływ na przyszłość całego świata i kosiarzy.

„Thunderhead” to drugi tom serii Neala Shustermana, w której ludzkość jest nieśmiertelna, a nad wszystkim czuwa sztuczna inteligencja. AI przejęło rolę rządu i sprawiedliwego władcy świata. Jedynie, co zostało oddane ludziom, to możliwość odbierana życia. Śmierć jest ciągle możliwa, ale tylko za sprawą kosiarzy, którzy są wolną i niezależną grupą, na którą Thunderhead nie ma wpływu.

Drugi tom to kontynuacją losów Citry i Rowana. Obydwoje zostają kosiarzami, ale tylko dziewczyna jest pełnoprawnym członkiem Kosodomu. Chłopak jest wyrzutkiem, który przybrał postać kosiarza Lucyfera i stara się „rozliczać” nieuczciwych kosiarzy. Główni bohaterowie dostrzegają, że konieczne są zmiany, ale oboje mają inne pomysły i je realizują.

Początkowo wydaje się, że ich działania mogą uzdrowić sytuację w Kosodomie, ale do czasu. Niepostrzeżenie pojawia się zło. w postaci której nikt nie mógł przewidzieć. Pośród kosiarzy są wciąż mocni zwolennicy nowego porządku, a jego największym zagrożeniem może być Citra.

Thunderhead nie może kontaktować się z kosiarzami, ale on też widzi zagrożenie i znajduje inny sposób na wkroczenie na niedostępną scenę. Superinteligencja ma plan, który jest niezwykle ryzykowny i niebezpieczny dla… wyznaczonego śmiałka. Czy zepsucie kosiarzy da się jeszcze uratować?

Jeżeli chodzi o „Kosiarzy”, to tam największy problem miałem z tempem akcji, które było niezwykle wolne, oraz tym, że przedstawiony świat przyszłości był niezwykle „cukierkowy”. Całość ratował dopiero finał książki, który był naprawdę interesujący.

W drugim tomie Neal Shusterman naprawia wszystko, co było złe i niepotrzebne. Po pierwsze, tym razem mamy znacznie szybsze tempo akcji i dzieje się bardzo dużo. Dalej mamy momenty, w których powieść mocno hamuje, ale całościowo nie ma to wpływu na czytelnika, który tym razem nie powinien się nudzić. Po drugie, główni bohaterowie stali się kosiarzami i jeszcze lepiej oraz głębiej weszli w świat, który faktycznie jest mocno zepsuty. W tym tomie widać to jeszcze lepiej, a do tego dostrzegalne są wewnętrzne polityczne gierki.

Najlepszym pomysłem autora było dodanie perspektywy Thunderheada. Dopiero z nią możemy tak naprawdę poznać świat stworzony przez autora. Superinteligencja rozszerza naszą wiedzę o to, co działo się z ludzkością i Ziemią za czasów przemian. Jak zmieniła się cała ludzkość i jak doszło do przekazania władzy nad śmiercią kosiarzom. 

Ważne też było wprowadzenie nowej postaci, która jeszcze dokładniej wszystko uzupełniła i rozwinęła jeszcze mocniej tę całą serię. Dzięki temu zyskujemy pogląd do grup społecznych, o których było niewiele w pierwszym tomie.

Oprócz tego autor tym razem dobrze prowadzi swoją powieść, nadaje kilka mocnych zwrotów akcji, a do tego uderza w czytelnika niespodziewanym antagonistą. Wszystko prowadzi do bardzo interesującego finału, który mocno zachęca do sięgnięcia po kolejny tom. Takiego uczucia nie miałem po przeczytaniu „Kosiarzy”, ale po „Thunderheadzie” wiem, że na pewno sięgnę po „Żniwo”.

Nie była to powieść idealna, ale już znacznie lepsza od pierwszego tomu i nie trzeba było jej ratować końcówką. „Thunderhead” był bardziej przemyślaną i poukładaną książką, miał zaskakujące momenty, ale też takie, które można było przewidzieć.

Moja ocena: 8,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz