Książka „Diavola” od dłuższego czasu pojawiała się w zasięgu mojego wzroku. W końcu sam musiałem sprawdzić, co takiego wyjątkowego jest w tej powieści.
„Diavola” to książka autorstwa Jennifer Thorne. Nie miałem okazji przeczytać żadnej innej książki spod pióra tej pisarki. Widziałem w Bookmediach, że dość sporo osób sięgnęło po tę lekturę. Spróbowałem i ja.
To dość klasyczny horror, w którym nie brakuje klimatycznych opisów grozy, czucia atmosfery napięcia i autorka stworzyła naprawdę ciekawe zakończenie. Jest też jeden mankament, który dość mocno ukuł mnie w oko. Po kolei.
Akcja książki zabiera nas do Włoch. Anna Pace co roku ze swoją rodziną udają się na wspólne wakacje. W tym roku wybór padł na słoneczną Italię. Bohaterka powieści źle się czuje w towarzystwie swoich najbliższych. Jest jak piąte koło u wozu. Matka nie rozumie jej wyborów, brat bliźniak jest skryty i podporządkowany rodzinie, a najstarsza siostra jest skupiona głównie na mężu i dzieciach. Jednak rodzinne nieporozumienia są niczym wobec tego, co może grozić rodzinie Pace’ów.
Mieszkańcy dziwnie reagują na informację o tym, gdzie nocuje Anna i jej rodzina. Bohaterka odnosi wrażenie, że coś jest przed nimi ukrywane. Największy problem w tym, że tylko ona to dostrzega. A wkrótce ma się rozpocząć koszmar, który całkowicie zmieni Pace’ów.
„Diavola” to horror napisany w klasycznym stylu. Mamy małe włoskie miasteczko, niby sielankowe wakacje, ale czuć powolnie narastające napięcie. Wraz z główną bohaterką zaczynamy przeczuwać, że coś się święci. Jakieś zagrożenie czyha na wszystkich, tylko nie wiadomo skąd uderzy.
Pod względem budowania napięcia Jennifer Thorne stworzyła naprawdę bardzo dobrą książkę. Nawet takie klasyczne zagrania nie burzą nic w płynności całej historii. Do tego autorka miała pomysł na naprawdę dobrą historię. Zwłaszcza mistrzowskie jest zakończenie. Szczerze, myślałem, że pisarka poprowadzi nas do nieco prostego zakończenia. Pomysł był inny i naprawdę warto dla samej końcówki sięgnąć po tę książkę. Nawet jeżeli nie lubi się horrorów, bo tutaj sama fabuła jest genialna.
Nie jest to idealna książka, bo ma dwa mankamenty. Pierwszy miał związek z tym, że w pewnym momencie odczułem tak jakby Thorne nieco sztucznie wydłużała swoją powieść. Po bujnych wakacjach we Włoszech, poza paroma momentami, to czułem się, jakby sztucznie oddalano powieść od zakończenia. Żeby tylko coś napchać i nieco przedłużyć całą historię.
Druga sprawa miała miejsce w restauracji. Nie chcę tutaj bardzo zdradzać fabuły. Napomknę tylko, że kelner w pewnym momencie ostrzega Anne, żeby za wszelką cenę nie otwierać drzwi do wieży znajdującej się w ich willi. Bohaterka czuła, że jest coś nie tak z mieszkańcami, coś może na nich czyhać. I oczywiście pierwsze co robi, to otwiera te cholerne drzwi…
„Diavola” to naprawdę bardzo fajna książka. Myślę, że może być ona dobra dla kogoś, kto chciałby sprawdzić, czy polubi się z literaturą grozy. Jest ona napisana przyjemnym językiem, czuć atmosferę horroru, a do tego jest to naprawdę wciągająca powieść. Ocenę musiałem obniżyć za te drzwi.
Moja ocena: 7,5/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz