22 stycznia 2026

„Psy Pana” – powieść faktycznie podobna do Trylogii Husyckiej

„Psy Pana” to powieść łącząca elementy historyczne oraz fantastyczne. Akcja książki dzieje się podczas Wojny Trzydziestoletniej na terenie dzisiejszych Niemiec. Katarzyna von Besserer to szlachcianka, która ma tajemne umiejętności. Jej zdolności chcą koniecznie wykorzystać inni.

Na zamku ojca Katarzyny pojawiają się trzy grupy: Szwedzi, Holendrzy oraz dominikanie. Każda z nich ma interes, aby zabrać dziewczynę dla swoich celów. Dlaczego tak wszystkim zależy na młodej kobiecie?

Marcin Świątkowski i jego „Psy Pana” to powieść podobna do Trylogii Husyckiej Andrzeja Sapkowskiego. Tak jest reklamowana ta książka i faktycznie da się odczuć ten klimat, który znany jest z tamtego dzieła. A jeżeli w treści jest połączenie historii i fantastyki, to jak najbardziej musiałem się zainteresować tą książką.

„Psy Pana” to książka, której akcja toczy się w trakcie Wojny Trzydziestoletniej. W jej trakcie okazuje się, że pewna szlachcianka może posiadać bardzo interesujące umiejętności. Na zamek von Bessererów przyjeżdżają Szwedzi, Holendrzy i dominikanie. Przedstawiciele kalwinizm, luteranizmu i katolicyzmu. Każda z tych grup proponuje gospodarzowi, że zaopiekuje się jego córką. 

Ostatecznie dochodzi do ataku na zamek i w chaosie córka von Besserera – Katarzyna ucieka. W zasadzie to zostaje uprowadzona przez Holendrów, ale wraz z nimi czuje się dobrze i chce dostać się do Lejdy. Problem w tym, że ich śladami podążają dominikanie, którzy mają nieznane zamiary wobec dziewczyny. 

W tym samym czasie Dominik Erquicia (dominikanin) poszukuje tajemniczych manuskryptów. Jego misja powoli zaczyna się krzyżować ze szlakiem podróży Katarzyny. Czy spotkanie tych dwóch postaci może mieć wpływ na losy Wojny Trzydziestoletniej?

„Psy Pana” to naprawdę ciekawa powieść, choć muszę przyznać, że zaskakująco cienka. Jak na ilość postaci, które się w niej pojawiają i patrząc na wiele pomysłów autora, to szybko można wyczuć, że cała historia nie skończy się na jednej książce.

Marcin Świątkowski wykonał fantastyczną pracę, jeżeli chodzi o wątki historyczne, geografię rejonu, w której toczy się powieść, a do tego dobrze był zaznajomiony w postaciach historycznych oraz stronach konfliktów. Już nie wspominając o tym, że widział, w którym rejonie rezydowali dani wyznawcy religijni. 

Wracając do samej fabuły, to autor dzieli ją na pół. Mamy rozdziały z Katarzyną, które przeplatają się z innymi częściami, w których śledzimy losy Dominika. Potrzebujemy ich, aby lepiej poznać samych bohaterów oraz zrozumieć ich działania. Dopiero pod sam koniec spotykają się ze sobą i jest to dość istotne. Dlaczego? Zapraszam do lektury po odpowiedź.

Dużym minusem tej historii jest to, że dość długo czuć, że będzie kontynuacja książki. Jeżeli ktoś lubi historie zakończone w jednym tomie, to tego tutaj nie znajdzie. Nie dostajemy kluczowych odpowiedzi, które zapewne pojawią się w kolejnym tomie oraz mamy zaczęte nowe wątki, które będą mieć kontynuację w drugiej części.

Czuć w tej książce klimat niczym z Trylogii Husyckiej od Andrzeja Sapkowskiego. Nie jest to kalka, nie ma tutaj tego specyficznego humoru od autora Sagi o Wiedźminie. Ale sam Świątkowski poza łączeniem historii i swojego wątku fantastycznego, znalazł też miejsce na humorystyczne wątki. Co fajnie uzupełnia całość historii.

Jako fan takich powieści (łączących historię i fantastykę) na pewno sięgnę po kolejne części. Jednak mogę zrozumieć osoby, którym ta część powieści (bo w sumie są cztery książki) może się nie spodobać, może być ona za krótka i chaotyczna, a momentami nie do końca zrozumiała. Jednak ja czuję się kupiony i jestem ciekawy, co będzie dalej.

Moja ocena: 7,0/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz