15 października 2026

„Stara Słaboniowa i Spiekładuchy” – nie taki diabeł straszny…

Stara Słaboniowa to zapewne ostatnia osoba w wiosce, która zna się naprawdę na życiu. A nawet na zaświatach, bo nie jednego diabła widziała. Ma ona więcej niż 70 lat, a może więcej niż 80. Tego i ona sama nie wie. Za to dobrze wie, jak pomagać innym i pogonić niejednego złego.

„Stara Słaboniowa i Spiekładuchy” zabiera nas do świata, w którym diabeł jeszcze nie powiedział dobranoc. Choć stara Teofila niejeden raz zmusi go do tego.

Joanna Łańcucka napisała mocno wciągającą książkę, której główną bohaterką jest staruszka. Jednak nie jest to taka zwykła staruszka. Niektórzy mówią, że to wiedźma albo czarownica. Inni, że to stara znachorka. A jeszcze inni, że to pomylona babinka. Nikt tak naprawdę nie zna dobrze Słaboniowej i nie zna prawdy o niej.

„Stara Słaboniowa i Spiekładuchy” to książka, która zabiera nas do świata, w którym diabeł czyha na człowieka. Ale mają oni obrońcę w postaci staruszki, której do końca sami nie doceniają. To właśnie tylko ona jest w stanie ocalić z tarapatów swoją chrześniaczkę, żonę sołtysa czy też pogonić wiedźmę z wioski. Przez kolejne części tej powieści coraz lepiej poznajemy samą Słaboniową i dowiadujemy się wiele o jej życiu. I ile kosztowały ją błędy młodości.

Autorka zabiera nas tutaj do świata mitologii słowiańskiej i starych wierzeń. Akcja dzieje się w jednej ze wschodniopolskich wiosek i cała otoczka jest w takim swojskim klimacie. Nikt nie wiem, czemu tę wioskę nachodzi tyle diabłów, ale na szczęście na miejscu jest Słaboniowa, która nigdy nie zostawia innych w potrzebie. Choć historia samej Teofili jest naprawdę smutna.

Muszę przyznać, że „Stara Słaboniowa i Spiekładuchy” to książka, która mnie mocno zaskoczyła. Nie do końca wiedziałem, czego mogę się po niej spodziewać. Nie jest to powieść z gatunku grozy, choć są w niej historie krwawe, czy też takie nieco jeżące skórę. To jednak jest bardziej książka z działu fantastyki. Oczywiście dużym plusem jest tutaj wykorzystanie mitologii słowiańskiej.

Ta książka w zasadzie jest zbiorem opowiadań. Każde z nich zabiera nas w kolejne lata i ma powtarzających się bohaterów, przez co każdemu czytelnikowi jest nieco łatwiej wejść w całą historię i odkrywać kolejne karty z życia Słaboniowej. Bo to właśnie ta staruszka jest spoiwem, które łączy wszystkie opowiadania i przede wszystkim trzyma czytelnika przy czytaniu. Na początku dowiadujemy się tylko, że staruszka wie, jak przepędzać diabły i w swojej młodości sama popełniła błąd, który związał ją w jakiś sposób z szatanem.

Autorka bardzo fajnie pod względem stylistycznym stworzyła swoją książkę. Mamy tutaj dość prosty język, a w tuszu czujemy wręcz klimat dawnej wsi. Wraz z kolejnymi opowiadaniami odchodzimy od dawnej wsi i razem ze Słaboniową przechodzimy do bardziej współczesnych czasów. Czasów, które do końca nie pasują do tej staruszki. Ma ona jednak co robić, bo nawet teraz licho nie śpi.

Bardzo wciągająca jest historia życia Słaboniowej. Każde opowiadanie miało innych bohaterów, ale każde odsłaniało coś z przeszłości staruszki. Im idziemy dalej, tym bardziej doceniamy Słaboniową. Aż dochodzimy do ostatniego opowiadania. Nie będę jednak zdradzać, co w nim jest, bo to jest dość ważna historia.

W tej książce można znaleźć wady. Może dla niektórych poszczególne opowiadania mogą wydawać się powtarzalne. Sama Słaboniowa też niemal z każdej przygody potrafi wyjść cało. W całej książce nie poznamy odpowiedzi na wszystkie pytania, bo dostajemy dużo pola do własnych domysłów. Jednak sama Teofila jest postacią, która zbiera całą uwagę. Ona jest największą zaletą całej powieści i dzięki niej czytało mi się całość naprawdę dobrze.

Tak w zasadzie, to przesłuchałem tę książkę w formie audiobooka i polecam gorąco, bo jest naprawdę fantastycznie wykonany.

Moja ocena: 8,0/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz